Do stu razy sztuka - Weź mnie odcinek 6 [powieść erotyczna]

ciało mężczyzny, jak męzczyzna może zaspokoic kobiete, meskie rece, seksowne czesci ciała, gra erotyczna


Kropla ogrzanej do temperatury ciała oliwy upadła na mój kark. Przez kręgi szyjne przeszła fala relaksu. Mięśnie rozluźniały się, spięte kręgi szyjne odsuwały się od siebie. Następna kropla oliwy upadła nieco niżej, na linii obojczyków. Rozluźnienie objęło barki i ramiona. Fala szła dalej – ramiona, łokcie, przedramiona, dłonie aż po czubki placów. Następna kropla upadła znowu trochę niżej. Silniejsza fala rozluźnienia objęła klatkę piersiową, a gdy doszła do sutków zamieniła się w podniecające mrowienie. Sutki stwardniały i przekazały impuls podniecenia wprost do łechtaczki, a wtedy kolejna kropla spadła na wysokości splotu słonecznego. Fala rozluźnienia spotkała się z falą podniecenia. Ze środka mnie, niezależnie od świadomości, wyrwało się ciche jęknięcie. Oddech pogłębił się. Skóra na całym ciele zamieniła się w oczekiwanie na kolejną kroplę, a gdy ta spadła dokładnie pośrodku odcinka lędźwiowego poczułam jak wilgoć otwiera płatki moich warg sromowych. Fale rozchodziły się, z coraz większą siłą, jednocześnie relaksując i podniecając kolejne partie moich mięśni, kolejne partie mojego ciała. Czekałam na ostatnią kroplę, która trafi w kość ogonową, tam gdzie zaczynają się pośladki. Czułam tam mrowienie, które utworzyło wir energii. To było tak silne uczucie, że uległam wrażeniu, że gdybym mogła zobaczyć to miejsce widziałabym tam złotą spiralę. Jeszcze niedawno uznałabym to za oznakę gotowości do seksu. Teraz wiedziałam, że najważniejsza jest cierpliwość. Moje ciało uczyło się jej, otwierając na doznania.
- Nie wstydź się westchnień i jęczenia. Są piękne. Pozwalają twojemu kochankowi nauczyć się rytmu twojej rozkoszy. - Serge gładził moje włosy, a ja poddawałam się jego dłoniom jak kot.
- Przecież jęknęłam – roześmiał się, słysząc moje tłumaczenie.
- Jednemu westchnieniu udało się przecisnąć przez twoje zawstydzone gardło, ale z jednego stłumionego dźwięku nie da się nawet rozpoznać rytmu. A ja chcę słyszeć twoją muzykę. Chcę słuchać jak podniecenie śpiewa twoimi strunami głosowymi.
Poczułam opuszki jego palców u nasady włosów, przesuwające się kolistymi ruchami po całej mojej głowie. Nie chciałam myśleć, zatraciłam się w tym doznaniu. Miałam ochotę mruczeć jak kot, ale żaden dźwięk nie przechodził przez gardło. Dopiero teraz poczułam, jak jest zamknięte. Przechodzi nim tylko tyle powietrza, ile potrzebne jest do oddechu, czy wypowiadania słów wysokim tonem, ale nie ma w nim przestrzeni do jęku, krzyku, czy pełnego westchnienia.
Przeciągnęłam się jak kot. Dałam sobie chwilę na rozciągnięcie wszystkich mięśni. Czułam jak w ciele otwiera się przestrzeń. Dopiero wtedy otworzyłam oczy i zobaczyłam, że Serge nagrywa to moją komórką. Mówiłam mu o planie na mój film już wcześniej. Nie wspomniałam mu, że ma to być zemsta na mężu. Nie opowiadałam mu tej sytuacji. Każde nasze spotkanie była tak subtelnie tkaną sytuacją, że nie było w nim miejsca na traumatyczne wspomnienia.
Postawił komórkę na stoliku i włączył bardzo cichą i spokojną muzykę. Staliśmy nago na środku pokoju dotykając się delikatnie, z zamkniętymi oczami, dawaliśmy się ponieść muzyce. Zetknęliśmy się plecami, wyciągnęłam rękę wzdłuż jego wyciągniętej w bok ręki. Moja dłoń pięła się po jego mięśniach, gdy poczułam, że druga jego dłoń dotknęła mojej piersi i zsunęła się w dół, lekko dotykając mojego brzucha i zatapiając palce we włosach łonowych.
Chwycił mnie mocno za dłonie, obrócił i uwięził w uścisku. Czułam jego silne ramiona, osunęłam się dół. To tylko taniec – powtarzałam sobie w myślach. Te słowa dodawały mi odwagi. Dotykałam jego ciała. Niebyt zachłannie, z ciekawością osoby, która poznaje nowy przedmiot. Nie otwierałam oczu. Najpierw opuszkami palców dotykałam danej części, potem przesuwałam po niej dłoń, palce wsuwały się w zagłębienia. Bez pośpiechu, precyzyjnie, milimetr po milimetrze.
Nasze ruchy były coraz powolniejsze, aż w końcu ustały. Leżeliśmy przytuleni w ciepłym uścisku. Oddychaliśmy równo, nasze ciała napełniały się powietrzem w jednym momencie, stapialiśmy się w jedno. Nasze zapachy tworzyły nową mieszankę. Wdechy i wydechy kołysały nas. Poczułam, że bardzo lekko kręci mi się w głowie, jak na huśtawce. W górę i w dół. Moje ciało ogarnęło przyjemne ciepło, jakby wiosenne słońce wychodziło zza chmur i padało na moją twarz, szyję, dekolt, piersi, brzuch, uda i w tym samym czasie ramiona, przedramiona, łydki, stopy i dłonie. Ogrzewało nie tylko mnie, wysyłało życiodajną siłę również ziemi wokół mnie. Wzrastała trawa, powoli kwiaty wypuszczały pączki, kierowały je do słońca, aż wreszcie rozchylały płatki i ukazywały światu piękno swojej barwy. Wdech i wydech. Poczułam, że jego penis wsuwa się we mnie powoli, razem z wdechem wchodzi głębiej, z wydechem wycofuje się.
Nie wiem, jak długo trwało nasze niespieszne kołysanie. Orgazm przyszedł, gdy nadszedł jego czas. Niewyczekiwany, niezłakniony, po prostu obdarzył mnie bogactwem rozkoszy, pełnią lata, która wybuchła w jednym momencie w moim ciele i wtedy to ja byłam słońcem, to ja byłam źródłem życiodajnej siły. Z moich ust wydobyło się ciche westchnienie, ale inne niż wcześniej. Spokojne, prosto z trzewi, z głębi mojego ciała. Przyniosło dodatkowy dreszcz rozkoszy, ukojenie i spokój.
- Wróć do mnie – jego słowa były jak deszcz. Budziły moje ciało. Ledwo co przeżyłam wspaniały długi orgazm, a moje ciało dawało sygnał, że chce jeszcze. Zdziwiona, spojrzałam na moje sutki, który stwardniały, dopraszając się o dotyk. Serge usłyszał ich wołanie, wodził czubkiem języka po ich środku. Raz jednego, raz drugiego. Krótkie liźnięcia wyczulały je na ruchy powietrza. Podobały im się te delikatne podrażnienia, wyczekiwały z niecierpliwością na swoją kolej.
Obrócił mnie na brzuch. Kazał oprzeć się na przedramionach i wypiąć pupę, prostując nogi. Całował wewnętrzną stronę łydek i ud, masował tylną stronę kolan. Moje nogi rozsuwały się, otwierając cipkę, która była gotowa na silne pieszczoty. Ścianki pochwy mimowolnie się kurczyły. Piersi opadały lekko w dół, przy każdym ruchu delikatnie pobudzane przez kołdrę, która rozłożona była na podłodze.
Jego dłonie przemykały w dół po moich plecach. Zebrał moje włosy w kucyk i zawiązał je sobie wokół ręki jak cugle. Dosiadł mnie stojąc. Jego penis jednym dynamicznym ruchem przeszył mnie i zaczął rytmicznie uderzać w szyjkę macicy. Lekki ból, który poczułam, został zabrany przez falę rozkoszy. Ciągnąc za włosy odchylał do góry moją głowę. Nie kontrolowałam tego, co działo się z moim ciałem. Raz po raz, całe drżało od fal rozkoszy, nogi mi się uginały, a za chwilę prostowały, gdy kolejna fala przyjemności przebiegała wzdłuż kręgosłupa. Otworzyłam usta. Naprzemiennie wzdychałam i jęczałam, a dźwięki te, wibrując w gardle, tylko potęgowały moje podniecenie. W końcu, razem z orgazmem, wydobył się długi krzyk, podniecenie było tak wielkie, że wydawało mi się, że go nie wytrzymam. Ledwo łapałam oddech, gdy orgazm minął. Serge zwolnił z galopu do cwału, ale nie przestawał. Rozchylił moje pośladki tuż przy wejściu do pochwy. Poczułam tam delikatny dotyk jego palców i muśnięcia zimnego powietrza. Jego biodra kreśliły koła, a penis penetrował dokładnie ściany mojej pochwy. Poczułam, że ogień znów się rozpala. Najpierw malutki, by za chwilę znów zająć całe moje ciało. Uklęknął by odwrócić mnie przodem do siebie. Następnie podniósł mnie do góry i wstał. Przez cały czas czułam go w sobie. Był twardy i gdy się nie poruszał, moja pochwa zaciskała się, by czuć go jak najmocniej. Wziął moją komórkę ze stolika. Oparł mnie o framugę drzwi i zaczął wsuwać go me mnie coraz mocniej. Musiałam trzymać się drążka, a on włączył nagrywanie. Było mi tak cudownie, że bałam się, że wypuszczę drążek, opadnę na ziemię i przerwę to cudowne doznanie, ale tak się nie działo. Robił zbliżenie na moją twarz, potem filmował moje skaczące w rytm jego ruchów piersi. Zszedł niżej i kręcił, jak jego czarny penis ginie w przystrzyżonym krzaczku moich rudych włosów łonowych. Skierował znowu kamerę na moją twarz i kazał patrzyć się prosto w obiektyw. Zrobiłam to. Poczułam wstyd, a zaraz po nim zupełnie niespodziewanie przyszedł orgazm. Tym razem to nie był krzyk. Ryczałam na całe gardło, a gdy to się skończyło opadłam w jego ramiona bez sił.
Położył mnie na kanapie i nadal penetrował moja pochwę. Nie miałam już sił, ale nie sprawiał mi bólu. Patrzyłam na jego poruszające się ciało, silne dłonie, które dotykały moich piersi, brzucha, a potem wsunęły się pod pośladki. Położył się na mnie. Poczułam jego ciepło i ciężar. Chciałam, żeby skończył we mnie. Przez cały ten czas on nie miał orgazmu. Chciałam by wreszcie mnie napełnił.
To było bardziej przytulenie niż seks, w misjonarskiej pozycji, zaskakująco przyjemne, trochę leniwe. Skupiłam się na doznaniach z pochwy. Czułam jak penis wsuwa się do niej i zupełnie wysuwa. W przerwie przewróciłam się na brzuch. Chciałam myśleć tylko o sobie, swoim ciele i płynących z niego doznaniach. Zamknęłam oczy i odwrotnie niż wcześniej, czułam ciemność. Nie miałam żadnych doznań wzrokowych, żadnej ferii barw, kwiatów, ani motyli. Tylko dotyk. Za każdym razem, gdy wsuwał go, czułam energię, która przechodziła od podbrzusza, przez klatkę piersiową do mojej szyi i głowy. Tylko ta czerń i długie zdecydowane miarowe pchnięcia. Drętwiały mi stopy i dłonie, ale to uczucie było bardzo przyjemne. Nagle doszłam. Ten orgazm był jak morska fala, która powoli zabiera z plaży wszystkie ślady pozostawione na brzegu. Zdrętwienie odpłynęło razem z ziarenkami piasku.

- Dlaczego nie dochodzisz? - nie dawało mi to spokoju. Siedzieliśmy w kuchni i jedliśmy pyszne spaghetti, które przygotował Serge. Musieliśmy stracić bardzo dużo kalorii, bo każdy z nas łapczywie pochłaniał swoją porcję, nie zwracając uwagi na ślady, które długie nitki makaronu zostawiały na naszych twarzach.
- Mówiłem ci już. Muszę najpierw zaspokoić ciebie. - miał iskry w oczach. Pewnie wiele kobiet się w nim zakochuje, ale to nie moja kategoria. Jest zbyt atrakcyjny dla mnie.
- Ale moje zaspokojenie, to twoje zaspokojenie.
- Mogę ci to wytłumaczyć, ale to trochę filozofia.
- Słucham?
- W tantrze, która mnie bardzo inspiruje, wierzy się, że w męskim nasieniu jest energia, która zapładnia kobietę i w szerszym wymiarze daje życie. Jednak za każdym razem, podczas wytrysku mężczyzna traci ją. Stąd przesąd, że mężczyzna może dojść tylko jeden raz. Poprzez ćwiczenia można oddzielić orgazm od wytrysku i dzięki temu zyskać możliwość wielokrotnych orgazmów.
- A ty tak umiesz?
- Tak.
- A czy...
- Chcesz wiedzieć, czy dzisiaj miałem orgazm? - patrzyłam na niego wyczekująco. To chyba oczywiste, że chcę to wiedzieć – Nie raz, Natalio. - Udawał ton karcącego nauczyciela, machając mi palcem przed nosem -  Ale ty chyba byłaś zbyt zajęta, by to zauważyć. - roześmiał się pełnym głosem. Śmiał się ze mnie, ale robił to tak opiekuńczo, że nie mogłam się na niego obrazić.
Zrobiło mi się głupio. Rzeczywiście skupiona byłam tylko na sobie i swoim ciele, ale w końcu co w tym dziwnego. Czułam się tak, jakbym poznawała je na nowo, albo nawet jakbym odczuwała je po raz pierwszy.

Wracałam do domu taksówką. Kiedyś zastanawiałabym się przez całą drogę, co taksówkach myśli sobie o kobiecie, która wraca sama o trzeciej w nocy do domu. Tym razem myślałam o czymś innym. Podobno ciało człowieka, który uprawiał seks, wydziela specyficzny zapach, który inni ludzie mogą odczuwać nawet nieświadomie. Czy taksówkach to czuł? Czy chociaż podejrzewał jak wspaniale się dzisiaj bawiłam?
Wyjęłam telefon i odczytałam smsa, którego dostałam dwie godziny temu. To Kaśka. Na początku wiadomości było napisane „Pozwalam sobie pisać z taką propozycją, bo obecnie jesteś już tylko w połowie Mężatką Nudziarą, a w połowie Otwartą Singielką.” Ciekawe, ile takich wiadomości mnie ominęło przez te wszystkie lata. Pisała, że spotkały się dzisiaj z dziewczynami spontanicznie i że jak jestem na mieście, albo mam ochotę wyskoczyć, to żeby się odezwała. Zadzwoniłam. Dawno nie zaczynałam imprezy o trzeciej nad ranem. Kaśka przekrzykiwała tłum. Mówiła, że właśnie wychodzą z jakiejś imprezy, bo nudno i jadą do Klubokawiarni. Także zadzwoniłam w najlepszym momencie. Dziesięć lat temu każdą imprezę tam kończyłyśmy. Ciekawe, jak będzie dziś.

Dwie godziny i byłam wstawiona i szczęśliwa. Tańczyłam z jakimś przystojnym facetem, który zaproponował mi, noc w hotelu. Nie bardzo miałam ochotę tłuc się gdzieś po nocy. Tak dobrze wygłupiało mi się z dziewczynami. Czy one naprawdę przez te wszystkie lata nie straciły ani trochę szaleństwa? Gdy wychodziłam za mąż, patrzyłam na nie ze współczuciem, a teraz... cóż... trochę im zazdrościłam.
Facet był dość zabawny, ale w klubie było bardzo głośno. Tańczyliśmy przytuleni. Położył ręce na moim tyłku, więc nie byłam dłużna. Wsunęłam swoje do jego rozporka. Doszedł momentalnie. Chyba sam tym zdziwiony, bardzo się speszył i uciekł do łazienki nic nie mówiąc. Myślałam, że już go nie zobaczę, ale wrócił po dwudziestu minutach, przepraszając. Powiedziałam, że nic się nie stało, ale nie oszukujmy się, w duchu nie mogłam się przestać śmiać. Postawił mi drinka. Próbował zwalić swój przedwczesny wytrysk na to, że jestem taka ładna, ale szczerze powiedziawszy nie kupowałam tej gadki. O seksie już nie wspominał, za to ja dałam mu radę, żeby zainteresował się trochę tantrą. Może tam znajdzie rozwiązanie niektórych problemów.
Odchodząc pomyślałam, że może ja też powinnam się nią zainteresować. W tym momencie jednak usłyszałam pierwsze dźwięki piosenki sprzed kilkunastu lat. Poleciałam szukać dziewczyn. Były już w komplecie. Zawsze razem wygłupiałyśmy się w rytm jej taktów. Nie wiedzieć czemu za każdym razem ten sam wygłup wydawał nam się coraz bardziej zabawny. Brzuch mnie bolał od śmiechu, a makijaż cały ściekł razem ze łzami. Dawno tak się nie wybawiłam. Wróciłam do domu o dziewiątej rano.

Krystian już nie spał. Zaczął biegać rano. Może czuje się za mało wysportowany dla swojej młodej kochanki - przeszło mi przez głowę. Przyniósł ciepłe bułki i zapytał, czy dobrze się bawiłam. Widać, że nie chciał wnikać w szczegóły. Może tak jest dobrze. Może nawet moglibyśmy sobie ułożyć tak stosunki, żeby sobie nie przeszkadzać. Tylko po co w ten sposób kontynuować małżeństwo. Musiałam coś zrobić. Może jemu jest z tym dobrze, ale takie życie „razem, a jednak osobno”, było dla mnie fatalnym rozwiązaniem. Musiałam dać sobie czas do namysłu, ale nie zrobię tego, mieszkając z nim pod jednym dachem, czując zazdrość za każdym razem, gdy odbiera telefon, albo czyta maila. Muszę wyjechać. Wziąć jak najdłuższy urlop, jaki będę w stanie dostać i po prostu poszukać jakiegoś rozwiązania daleko stąd.

Kolejny odcinek tu
Szukasz początku? Jest tutaj.

Share this:

, , , ,

Twoja opinia jest dla mnie ważna. Zostaw komentarz! :)

0 komentarze:

Prześlij komentarz

Obsługiwane przez usługę Blogger.