Tego brakuje kobietom! Weź mnie - odcinek 4 [powieść erotyczna]

 Zakwitanie

dobry seks, zaspokojenie, o czym marza kobiety, czego pragną kobiety, jak zaspokoić kobietę


Umówiłam się z nim w czwartek wieczorem. Bałam się. Miałam iść do mieszkania obcego faceta z jednoznacznymi zamiarami. Matko! Nawet w tych słowach pobrzmiewa twój zgorszony głos! Na zmianę bałam się i czułam upokorzona. Wymyślałam nawet po cichu Krystianowi, że to on mnie do tego zmusił. Nie umiałam dać się przekonać Kaśce, że facet, do którego idę, jest tam po to, żeby mi (i przede wszystkim, jeżeli nie tylko mi) było dobrze. Nie wiem, dlaczego za każdym razem wracały mi obrazki z jakiś krwawych filmów, w których katowano prostytutki. Nie umiałam sama sobie przetłumaczyć, że to on tutaj będzie prostytutką, a nie ja. W tamtym momencie myślałam, że robię to głównie po to, żeby się przełamać. Może stąd te sensacyjno-detektywistyczne wyobrażenia. Nie podejrzewałam, że mi to sprawi przyjemność. Oczywiście chodzi mi o seks, nie zarzynanie prostytutek. Dziś jak o tym myślę, to naprawdę śmieję się z siebie samej ciepło.
Otworzył mi wysoki czarnoskóry mężczyzna z rozbrajającym uśmiechem. Miał zadbane, ale silne dłonie. Stałam na wycieraczce na baczność i bałam się zrobić krok. On podszedł do mnie, zdjął płaszcz, dotknął moich włosów.
- Jakie delikatne i miękkie. Bardzo ładny kolor. Nie mogę się doczekać, gdy zobaczę je... - tu przerwał, wieszając płaszcz – w innym świetle. Zastanawiałam się, czy mam się od razu rozebrać, czy będzie tu jakieś pomieszczenie, jak w gabinecie ginekologicznym. Brzmi to żałośnie, ale wtedy właśnie tak myślałam. Seks był dla mnie powodem stresu, albo rutyną. Tak wiele traciłam z życia. Przez tyle lat.
W salonie rozłożona była na podłodze puchowa pościel, wokół rozstawione było morze świeczek. Nawet ja nie zgromadziłam tyle na te specjalne okazje, które nigdy nie nadchodziły. Przypomniało mi się to, co powiedziała Marta. „To profesjonalista w spełnianiu kobiecych oczekiwań.” Jeżeli to prawda, to powinien pisać podręczniki dla mężczyzn, które powinny być dotowane przez państwo i dodawane do prezerwatyw i świerszczyków. Właściwie to nic trudnego. Kilka świeczek, ładna pościel i skupienie uwagi na partnerce. Naprawdę dwa pierwsze punkty są osiągalne dla sporej grupy mężczyzn. Powinni się o tym dowiedzieć.
- Mam dla ciebie kilka smakołyków. Nie wszystkie są afrodyzjakami, ale ja sam je uwielbiam, pobudzają zmysły. Kiedy dajemy sobie czas na rozkoszowanie się smakiem, uczymy się doznawać przyjemności również w innych sferach.
Miał rację. Dawno już nie jadłam kolacji dla samego smaku, dla skupienia się na doznaniach. Było naprawdę wspaniale. Najpierw próbowałam wszystkiego sama, potem wyszłam z inicjatywą i zaczęłam karmić Serge'a. Dla żelaznej dziewicy musiał to był wyczyn, ale mi przyszło to nadspodziewanie łatwo. Zaczynałam czuć się swobodnie. Powoli, ale jednak. Było ciepło, więc zdjęłam cardigan. Serge zaproponował mi masaż stóp. Poszłam do łazienki zdjąć rajstopy. Popatrzyłam w lustro i spodobało mi się to, co widziałam. Miałam wypieki na twarzy, jak zawsze po winie, ale oczy świeciły mi się tak, że nie sposób było czuć się źle, patrząc na nie. Uśmiechnęłam się do siebie. W gruncie rzeczy, fajna ze mnie babka.
Mam łaskotki, więc obawiałam się, że masaż stóp będzie dla mnie męczarnią nie do przejścia. Nic z tych rzeczy. Poczułam jak mimowolnie moje ciało się relaksuje. Nie miałam na to świadomego wpływu. Po prostu moje mięśnie puszczały po kolei. Najpierw w stopach, potem w łydkach, udach. Poczułam, że mój kręgosłup robi się miękki. Położyłam się na rozłożonej na podłodze pościeli. Była śliska i delikatna. Miała zapach egzotycznych olejków. Mój brzuch relaksował się, napięcie w klatce piersiowej ustępowało, rozluźnienie ogarniało dłonie, kark i skronie. Poczułam, że zapadam się w pierze, moje ciało rozlało się w zupełnym odprężeniu na podłodze. Serge zdjął mi z bioder spódnicę, potem rozpinał powoli guziki mojej koszuli. Zawstydziłam się przez chwilę i przewróciłam na brzuch. Nie byłam przygotowana, żeby patrzył, choć płomień świec nadawał atmosferze intymności. Rozpiął mój stanik, a ja opadłam na dłonie. Zaczął masować moje plecy. Przy karku i ramionach napięcie było tak duże, że na początku czułam lekki ból. Gdy puścił, czułam się przez chwilę, jakbym miała zemdleć. Zapadałam się w śliską pościel, w zapach olejków eterycznych i świec. Świat wokół wirował, a ja czułam, że moje ciało się rozpływa. Zsunął moje majtki, poddałam się jego ruchom. Byłam miękka i gotowa na każdy dotyk, na każde muśnięcie. Silne ręce schodziły niżej, masowały pośladki, uda łydki i z powrotem, dokładnie ugniatając wewnętrzną stronę ud, unosząc pośladki. Masujące ruchy zmieniły się na szczypanie. Czułam przyjemne mrowienie pobudzonego krążenia, jednak zawsze, gdy jego ręce dochodziły do miejsca gdzie pośladki łączą się z wewnętrzną stroną ud, czułam ukłucie. Serge jakoś to wyczuwał. Może widział delikatny ruch zaciskania się różowych płatków warg sromowych. Dziwne. Nigdy ich nie widziałam tak, jak on teraz na nie patrzył. Potem przyszła pora na delikatne klapsy. Czasem bolało, ale Serge traktował to raczej jako zaczepkę, zaczęliśmy się śmiać, i dawać sobie nawzajem klapsy. Jeszcze chwilę temu, nie chciałam by widział mój brzuch, moje piersi, a teraz już biegałam nago po pokoju, podskakując za każdym razem, gdy poczułam klaśnięcie jego dłoni o moją pupę. Zabawa trwała chwilę, po niej opadliśmy przytuleni na poduszki, zdyszani i cały czas zrelaksowani śmiechem. Pocałował mnie. Zszedł niżej. Całował mój dekolt, pocałunki przeplatając podmuchami wydychanego powietrza, na które moje ciało reagowało gęsią skórką.
Przez myśl przeszło mi, żeby skupić się i podniecić. Jak z moim mężem, żebym zdążyła zrobić się mokra, żeby mieć to już za sobą. Zrobiło mi się zimno. Czy przez te myśli straciłam już całe odprężenie, wszystko to, co z takim trudem udało się Serge'owi osiągnąć. Chciałam go przeprosić, ale on położył mi palec na ustach.
- Spokojnie. Jesteśmy tu dla ciebie. Ty i ja. Chcę widzieć jak tobie jest dobrze.
Wtedy do mnie doszło, że zawsze chciałam to usłyszeć. Tak. Zawsze chciałam być numerem jeden. Zachciało mi się płakać. Serge głaskał mnie po włosach. Nie pocieszał. Akceptował moje emocje. Po kilku chwilach poczułam, że napełniam się spokojem. Dostałam ciepłą herbatę z miodem, pomarańczą i cynamonem. Była tak słodka i gorąca. Poczułam jak ciepło napełnia moje ciało. Spływa do brzucha, a potem z powrotem uderza na policzki. Całował moją szyję. Niby przypadkiem, szeptał mi to ucha, że podobają mi się moje piersi, że chciałby zobaczyć jak falują moje pośladki, gdy wejdzie we mnie od tyłu. Pocałunki od czasu do czasu zamieniały się w delikatne ugryzienia. Jego słowa podziałały na mnie w jednej sekundzie. Czułam jak robię się mokra po każdy słowie i każdej pauzie, wypełnionej jego oddechem.
Wziął mnie na ręce, zaplotłam nogi na jego biodrach. Podrzucał mną i przygryzał moje sutki, a gdy któryś złapał to ssał mocno. Chciałam, żeby wziął mnie od razu, ale on zaniósł mnie do sypialni. Rzucił mnie na łóżko i kazał położyć się na brzuchu. Rozsunął moje uda i zaczął szukać łechtaczki placem. Nie miał problemu, żeby do niej trafić, ale wodził długo palcem pomiędzy wargami sromowymi, szukał wejścia do pochwy rozchylał pośladki, całował delikatnie. Gdy jego język delikatnie wsunął się do pochwy, błagałam o więcej, ale nie dostawałam tego, o co prosiłam. Odwlekał moją przyjemność, tym samym ją potęgując. Czułam się jak kotka w rui, która chce więcej, ale tego nie dostaje. Wstał i powiedział, że chce na mnie patrzeć. Odwróciłam się. Sypialnia na suficie i ścianach miała lustra. Pierwszy raz widziałam się w ten sposób nago i spodobałam się samej sobie. On wodził wzrokiem po całym moim ciele, a ja czułam na sobie dotyk jego wzroku. Powiedział, żebym rozłożyła nogi. Zbliżył się do niej, wąchał ją, rozkładał płatki warg sromowych. Nie mówił nic, a ja poczułam, pierwszy raz w życiu, że ona jest jak kwiat, że zamiast pochwy, zakwita tam piękna róża. Było to tak radosne uczucie, że nie mogłam powstrzymać uśmiechu na twarzy. Gdy zbliżył do niej usta poczułam mrowienie na czubku głowy tak silne, że chciałam, żeby przestał, jednocześnie bojąc się, że rzeczywiście mógłby to zrobić.
Jęczałam, by wszedł we mnie, ale on nie chciał. Poprosiłam go, czy mogę chociaż wziąć go do ust. Ssałam go chciwie, tak jak chciałam być kochana. Nie! Tak chciałam być posuwana. Chciałam mocno, więc wsadzałam go głęboko, aż do gardła. Ssałam, całowałam, obwodziłam żołądź językiem, przytulałam się policzkiem do niego. A on stał nade mną i z przyjemnością obserwował moje łapczywe podniecenie. Położył rękę na mojej głowie i zaczął dyrygować jej ruchami, tempem w jakim jego członek wsuwał się w moje usta. Gdy chciałam mocniej, ciągnął mnie za włosy i odsuwał. Byłam w stanie nawet znosić ból by mieć go z powrotem w ustach. Moja pochwa była tak mokra, że czułam jak jej soki ściekają po udach, pościel była coraz bardziej wilgotna. Chciałam, żeby jego sperma spłynęła po mojej twarzy, ale on na to nie pozwolił.
- Teraz będę patrzył na twoją pupę.
Wskazał palcem, że mam się odwrócić i wypiąć. Przede mną było lustro. Dokładnie widziałam całe swoje ciało i jego czarną sylwetkę górującą nad moją. Jego szerokie ramiona i silne ręce. Dłonie mocno chwycił za pośladki, rozsunął je. Penis zaznajamiał się z wejściem do pochwy. Nie mogłam się doczekać, aż wejście, aż wreszcie go poczuję. Próbowałam sama się nadziać, ale on uciekał.
Jedno mocne pchnięcie nie dało mi zaspokojenia. Spowodowało tylko, że w moim podbrzuszu wybuchło jedno wielkie pragnienie więcej.
- Patrz na nas! - rozkazał. Nasz wzrok spotkał się w lustrze. Wydawał się taki opanowany, a ja płonęłam. Zrobiłabym wszystko, żeby czuć go w sobie jak najdłużej, jak najmocniej. Pragnienie wzięło nade mną kontrolę. Idealnie wyczuł, że niedługo dojdę i wysunął go z pochwy.
- Nie pójdzie ci tak łatwo. - czekałam, co każe mi robić. Byłam gotowa naprawdę na wszystko, ale on chciał ostudzić moje zamiary. - Musisz się uspokoić, kochanie. Zawiązał mi oczy i przywiązał do łóżka i zostawił samą w pokoju. Oczekiwanie było nieznośne. Stałam się czuła na każdy szmer. Każde zawirowanie powietrza było obietnicą jego nadejścia. Starałam się głęboko oddychać, uspokoić moje ciało. Nie poznawałam go. Pierwszy raz czułam, że żądza może rzeczywiście palić od środka. Powoli ta gotowość jedynie na jedno, odpuszczała. Zaczęło wracać myślenie. Leżałam tam nago, przywiązana za ręce. Zdałam sobie sprawę, że moje nogi nadal są rozwarte, jakby ciągle czekały. Złączyłam je. Wtedy dopiero się odezwał.
- Cały czas tu byłem. Obserwowałem cię.
Poczułam kostkę lodu na swoim ciele. Na stopie łydce, podbrzuszu, włosach łonowych. Zrobiło kółko wokół łechtaczki i sunęła dalej, powodując na całym ciele gęsią skórkę. Gdy dotarła do piersi, one czekały na nią sztywne. Skręciła pod pachę, za ucho, wokół ust. Wysunęłam język, by móc ją oblizać. Zaczęła ześlizgiwać się po drugiej stronie mojego ciała, dekolt, przestrzeń między piersiami, pępek, biodro, udo, ześlizgnęła się na chwilę od kolano i dokończyła trasę po łydce. W jednym momencie znalazła się na pępku, gdzie topiła się, a strużki wody spływały po moim brzuchu.
- Podobno jest gdzieś tu pożar, który trzeba ugasić.
Miał rację. Moje podbrzusze bardzo szybko zajęło się z powrotem. Rozsunął moje nogi, a wtedy kostka zaczęła powolny spacer w dół. To nie była mała kostka, ale cała schowała się w mojej pochwie. Serge złączył moje nogi i pokazał mi jak kręcić biodrami. Czułam ją delikatnie na ściankach, pochwa sama zasysała ją, chcąc więcej, ale jej było coraz mniej. Topniała, a woda wylewała się ze mnie coraz większym strumyczkiem.
Potem przytulił mnie. Nasze ciała ocierały się o siebie. Czasem nawet bez podtekstu erotycznego. Nachylił się nade mną. Jego penis wylądował na moje twarzy. Od razu zaczęłam go lizać, chcąc wykorzystać każdą chwilę. Cały czas był twardy i gotowy. Podniecała mnie jego faktura, delikatna skóra poprzecinana była pulsującymi żyłkami. I tak zupełnie inna, twarda skóra na jądrach, która gdy wodziłam po niej czubkiem języka czasem była tak sucha, że powodowała ból. Zabierał mi go z ust, tłumacząc, że nie może się skupić, ale tylko się drażnił. Zdjął opaskę z oczu, a wtedy zobaczyłam go tuż nad swoją twarzą. Był imponująco duży i nabrzmiały. Taki był we mnie. Cały. Znowu zapragnęłam go mieć w sobie.
Serge podłożył mi pod pośladki trzy duże poduszki. Podniósł nogi do góry. Patrzyłam jak wchodzi we mnie, bez najmniejszego oporu. Moja cipka przyjmowała go całego, pragnęła go tak zachłannie. Był naprawdę duży, ale ona nie czuła bólu, nie sprzeciwiała się. Chciała go więcej i więcej. Nie pozwolił mi dłużej patrzeć jak wsuwa się w nią i wysuwa mokry od jej soków. Sam napawał się tym widokiem, a mi kazał patrzeć na odbicie w lustrze.
- Twoje cycki wyglądają, jakby ktoś je stworzył do takiego rytmicznego skakania. - powiedział, a za chwilę śmialiśmy się przyjaźnie. Nie rozproszyło to mojej uwagi nawet na sekundę. Rozkosz przychodziła pomimo wszystko. Czułam jak przez chwilę moje ciało przechodzi zimna fala, aż bałam się, że mnie sparaliżuje, że nie mogę się poruszyć, ale za chwilę zmieniał kąt penetracji i przychodziło miękkie i ciepłe rozluźnienie, które chciało już zdążać w kierunku orgazmu, gdy on nagle wyjął go. Wodził po wargach i łechtaczkę i za chwilę znowu włożył go z powrotem. Czułam jak ciepła ciecz wypływa ze mnie. Musiało jej być tak wiele. Przyspieszał i zwalniał, a ja czułam pragnienie orgazmu już nie tylko w podbrzuszu. Całe moje ciało o niego prosiło, a gdy przyszedł, czułam jak pulsuje w mojej głowie, rozlewa się na mnie całą i dalej. Jakby moje ciało miało jakąś kontynuację w przestrzeni dookoła. Czułam jakby wyrastały mi piękne kolorowe skrzydła motyla. To była moja pierwsza wizja w czasie orgazmu. Kolorowa. Piękna. Zachwycająca. Te kolory i to wszystko zostało we mnie na długo. A gdy skończyliśmy nie łaknęłam już jego. Cieszyłam się sobą, cieszyłam się swoim ciałem i czułam się wreszcie zaspokojona. Serge chyba to widział. Zostawił mnie na chwilę z samą sobą. Długo nie otwierałam oczu, chcąc jak najdłużej zatrzymać widok pięknych skrzydeł i kolorowych świateł. Gdy to wreszcie zrobiłam patrzyłam na siebie. Patrzyłam na swoje ciało i nie mogłam uwierzyć, że widzę je pierwszy raz w moim życiu. Tak piękne i obdarzające mnie tak wielką miłością. Przykryłam się kołdrą.

- Chcesz jeszcze trochę wina? - ten wieczór się dopiero zaczął. Rozmawialiśmy ze sobą jeszcze kilka godzin, a potem graliśmy w Scrabble, które jak się okazało obydwoje uwielbiamy.

Kolejny odcinek tu
Szukasz początku? Jest tutaj.

Share this:

, , , , ,

Twoja opinia jest dla mnie ważna. Zostaw komentarz! :)

0 komentarze:

Prześlij komentarz

Obsługiwane przez usługę Blogger.