Panna Oszczędna w poszukiwaniu próżności - Weź mnie odc. 7 [powieść erotyczna]

ROZDZIAŁ 2
 Panna Oszczędna w poszukiwaniu próżności.



Padło na Marrakesz. Właściwie nie wiem, dlaczego. Była to jakaś przystępna mieszanka orientu i dobrej ceny. Do tego doszły pewnie moje wyobrażenia z filmów i książek osób, które po Maroko podróżowały. Poza tym. Ten wielki targ, który był sercem tego miasta kojarzył mi się z targowiskiem próżności, a była to cecha, której właśnie planowałam przestać unikać.
Przeglądając wyciągi z naszego małżeńskiego konta zauważyłam, że mój mąż wiele musiał zainwestować, żeby zdobyć wdzięczność tej młodej niezdolnej. Poczułam smak gorzkiej ironii na własnym rachunku. W tym samym sklepie, w którym przekonywałam sprzedawczynię, że w mojej opinii trzysta złotych to zdecydowanie za dużo za sam stanik, a majtki powinny kosztować góra pięćdziesiąt złotych (i to wyjątkowo ciepłe!), mój mąż za jednym zamachem potrafił wydać tysiąc złotych. A takich wizyt było pięć w ciągu ostatniego roku. Nie mogę sobie przypomnieć, żebym w tym czasie dostała od niego chociaż bawełnianą koszulę nocną. Do tego wyjścia do restauracji, w których wizytę zawsze zostawiałam sobie na jakąś specjalną okazję. Zamawiając kolejne butelki wina czy szampana, pewnie nie myślał o tym, że oszczędzamy na wakacje, na które nie udawało nam się razem wybrać od kilku lat. Musiało mu to w tych momentach jakoś umykać.
Na początku mnie to denerwowało. O jak im wymyślałam od najgorszych, ale musiałam przełknąć gorzką pigułkę. Skoro on ma gdzieś oszczędzanie, to ja nie będę dalej odkładać moich zachcianek na emeryturę. Swoją droga byłam strasznie głupia, że tych wyciągów nie przeglądałam wcześniej, uznając, że najgorsze, znajdujące się tam  przewiny będą należeć do mnie.
Wzięłam kartę stałego klienta mojego męża i przy zakupach dostałam rabat 15%. Zawsze myślałam, że jest on nieosiągalny, albo dostępny dla szejków z dużą ilością żon. W dobrej bieliźnie wyglądałam naprawdę nieźle. Szczerze powiedziawszy nie podejrzewałam siebie o taki biust. Przy okazji pani w sklepie zrewidowała wyobrażenie o moim rozmiarze. Kupując 65G czułam się zdecydowanie bardziej seksownie, niż gdy nabywałam 80B. Ludzie, którzy mówią, że rozmiar nie ma znaczenia... Chwileczkę, istnieją tacy?
Przygotowania do wyjazdu obejmowały jeszcze zakupy ubrań. Przymierzając wygodne polarowe bluzy i buty trekkingowe zdałam sobie sprawy, że ja tam przecież nie jadę na obóz sportowy. Nie szykowałam się na seksturystykę, ale przecież nie znaczy to, że muszę przebierać się za emerytkę na zorganizowanym wyjeździe. Rzut oka na moją wymarzoną wizję wakacji przypomniał mi, że wcale nie mam ochoty wyglądać jak osoba, która czuje się komfortowo w każdych warunkach. Chciałam poznać nowy kraj, nowych ludzi, poczuć te kolory, smaki, zapachy. W związku z tym resztę zakupów odłożyłam na Marrakesz. Nie myliłam się.
Niezmierzone ilości kolorowych, pięknych tkanin kusiły na każdym rogu. Tłumaczenie sobie (i sprzedawcy!), że nie mam miejsca w walizce, na nic się nie zdawały. Od razu wyciągali piękne skórzane kuferki, które kosztowały jedną piątą tego, co w sklepach w Warszawie. Grzechem byłoby nie dać się przekonać. Wielokrotnie czułam, że przepłacam, ale nie byłam dobra w targowaniu. Czy na co dzień nie płacimy wielkich sum całej sieci pośredników?  Poza tym, dla mnie teraz miały nie liczyć się takie drobnostki. Koniec oszczędnej pani domu Natalii-przypraw-mi-rogi! Nigdy więcej oszczędności na samej sobie!
Dzień przed wyjazdem zaczęły się problemy. Pierwszy raz jechałam gdzieś sama. To tylko dwa tygodnie, ale nie umiałam powstrzymać strachu. Wydawało mi się, że bez Krystiana nigdzie sobie nie poradzę. Tyle się słyszy o kłamstwach, oszustwach na wyjazdach. Nie wspominając o gwałtach czy porwaniach. Sprawdziłam pod tym względem Maroko jeszcze zanim nie kupiłam biletów, ale zawsze mogło wydarzyć się coś, czego statystyki nie przewidują. W nocy przed wyjazdem rozpłakałam się. Byłam o krok od tego, żeby pójść do męża. Przytulić się do niego i powiedzieć, żeby było jak przedtem. Tak naprawdę powstrzymała mnie tylko myśl przed odtrąceniem. Przypomniałam sobie te pół godziny oczekiwania, czy wreszcie do mnie wyjdzie. To mnie ocuciło. Obiecałam sobie, że nikt nigdy mnie już nie postawi w takiej sytuacji. Nigdy nie dam się już tak poniżyć.
Podróż rozpoczęłam niewyspana i zmęczona. Na szczęście miałam ze sobą tylko bagaż podręczny, więc odprawa poszła szybko. Przesiadałam się w Brukseli, więc większość pasażerów na pokładzie pierwszego samolotu stanowili ludzie w garniturach. Kobiety i mężczyźni kierujący się do pracy. Przez ostatnich siedem lat byłam jedną z nich. Codziennie rano prasowałam białą koszulę, za każdym razem obiecywałam sobie, że następnym razem przygotuję wszystko wieczorem. Potem wracałam zmęczona z pracy, po godzinach i zwykle z dodatkową robotą. Szykowałam jedzenie, sprzątałam i padałam nieżywa na łóżko, ubranie zostawiając do wyprasowania na rano. Motywowała mnie do tego wizja spłacenia kredytu na dom, kupienia domku letniego, urodzenia dzieci i posiadania szczęśliwej rodziny. Okazało się, że bardzo prawdopodobne, że już nie miałam z kim jej założyć.
Usiadł koło mnie mężczyzna zupełnie niepodobny do reszty. Ubrany na pstrokato, zajeżdżający wczorajszym (a żeby być szczerym trzeba by powiedzieć, że pewnie porannym) alkoholem. Miał na sobie za duży, prujący się przy mankietach, czerwony sweter, a na to kamizelkę. Do tego spodnie moro i skórzane glany. Wyglądał jak wyrośnięty nastolatek. Z maszynką do golenia nie spotkał się już na pewno od przynajmniej tygodnia. Na szczęście nie śmierdział. Czułam od niego zapach cedru, co trzeba przyznać, nawet komponowało się z resztą jego wizerunku. Pewnie zbuntowany dzieciak bogatych rodziców, który nie zauważył, jak szybko udało mu się przekroczyć trzydziestkę i mknąć ku czterdziestce nie odnajdując w życiu sensownego zajęcia.

Odwróciłam się z niesmakiem do okna. Przypadkiem dotknął mojej dłoni. Przeszył mnie prąd i przez moment zobaczyłam obraz, w którym uprawiam  z nim na stojąco seks w ciasnej toalecie samolotu. Chyba jednak moje ciało odkryło w tym facecie coś ciekawego. Odwróciłam się, żeby jeszcze raz mu się przyjrzeć. Uśmiechał się do mnie zawadiacko. Zupełnie jakby domyślał się, jaki obraz przed chwilą przebiegł przez moją głowę. Sztywno odwzajemniłam gest i odwróciłam głowę do okna z postanowieniem, że już drugi raz nie sprowokuje mnie do patrzenia w jego stronę.

Szukasz początku? Jest tutaj.

Share this:

, , , , , ,

Twoja opinia jest dla mnie ważna. Zostaw komentarz! :)

0 komentarze:

Prześlij komentarz

Obsługiwane przez usługę Blogger.