Śniące ciało - dalszy ciąg opowieści Piere'a odc. 12 Weź mnie [powieśc erotyczna]



Następnego ranka próbowałem wysondować jakieś zdenerwowanie, czy choćby wstyd, jednak moja śpiąca kochanka nie dała po sobie niczego poznać. Gdy ponownie zaczęła narzekać na płytki sen, cały zesztywniałem, ale nic nie wskazywało na to, by odkryła, że jednak muśnięcie motyla nie jest w stanie jej zbudzić. Być może przez sen poprawiła się, a moje nasienie zdążyło wchłonąć się razem z jej sokami przed przebudzeniem. Szczerze powiedziawszy poczułem pewien zawód. Przecież musiała zobaczyć chociaż sieć malinek na swoich piersiach. Tylko... Czy rzeczywiście wierząc w swój niby płytki sen, dopuściłaby do siebie, że przez sen nie poczuła tak intymnych pieszczot?
Można powiedzieć, że jej zachowanie potraktowałem jak wyzwanie. Przychodziłem do niej każdej nocy przez sześć tygodni, które spędzaliśmy razem w tym miejscu, codziennie rano rozmawiając z małżeństwem przy śniadaniu. W nocy pozwalałem sobie na coraz więcej, chcąc być wreszcie nakrytym. Moje ruchy w niej nabierały szybkości, lecz to nie pomagało. Jednej nocy wpadłem na pomysł, że zabawię się jej piersiami, skoro nie budzi się od malinek, nie obudzi również od dotyku penisa i jąder. Wtedy nigdy jeszcze nie doświadczałem tej pieszczoty z kobietą, a jej piersi wyjątkowo dobrze się do tego nadawały. Były pełne i jędrne, a mój penis w całości się w nich zatopił. Znowu wytrysk przyszedł nadspodziewanie szybko. Moje nasienie spłynęło po piersiach i szyi. Przerażony czekałem chwilę. Gdyby obudziła się w tym momencie, sam nie wiem, co bym powiedział. Ona poruszyła się i zaczęła coś mówić przez sen, ale nie. Tym razem też się udało.
Nawet orgazmy, do których wreszcie nauczyłem się ją doprowadzać nie były w stanie przerwać jej snu. W końcu zdecydowałem się jej powiedzieć o moich nocnych dokonaniach. Ktoś w końcu musiał oficjalnie uznać, że wygrałem zakład. Moja młodzieńcza duma się tego domagała!
Spłonęła rumieńcem, gdy jej to opowiedziałem i zrugała za bujną wyobraźnię. Przestrzegła, żebym nikomu nie ważył się opowiadać o swoich fantazjach, bo ona jest już poważną mężatką i takie plotki nie wpłynęły by dobrze na opinię o niej, nawet w tak dzikim i odległym kraju jak Maroko. To zadziwiające, że niektóre kobiety bardziej się przejmują tym, co inni o nich myślą, niż tym, jakie same mają o sobie mniemanie.
Tej nocy nie znalazłem jej w sypialni. Widocznie poszła do męża. Pomyślałem, że poczekam na nią. Wróciła po godzinie. Nie zamknęła drzwi do łazienki. Obserwowanie kobiety w trakcie rutynowej toalety jest niesłychanie ekscytujące. Nie dziwię się, że wielu malarzy wybiera sobie taką scenę jako temat dzieła. Wślizgnęła się do łóżka. Chciałem poczekać, aż zaśnie, żeby wyjść. Gdy jednak jej oddech stał się miarowy poczułem w sobie przypływ podniecenia. Nie mogłem wyjść choćby bez dotknięcia jej. Pora była już późna. Za niecałą godzinę miało zacząć robić się widno. Nie miałem czasu. To dziwne, ale na myśl o tym, że jakiś obcy facet (jej mąż!) mógłby penetrować ciało, które od dłuższego czasu, każdej nocy należało do mnie, poczułem ukłucie zazdrości. Musiałem to sprawdzić. Odsunąłem prześcieradła i koszulę, i wsunąłem palec bezpośrednio do jej pochwy. Nie stawiała żadnego oporu. Czy to dlatego, że ktoś już tam dzisiaj był przede mną? Obudziła się we mnie jakaś dziwna zwierzęca żądza. Poczułem, że mam wzwód, więc wsunąłem go ze złości, bez gry wstępnej. Powoli, bo jednak pochwa nie była aż tak skora przyjmować kolejnych gości tego samego wieczoru. Jednak gdy mnie poznała, po kilku ruchach wpuściła mnie do środka. Moja biedna kochanka od razu doszła, widać mąż pozostawił ją bez spełnienia, lub też orgazm ten czekał na mnie i moje ciało. Nie odpuściłem. Musiałem spuścić się, zostawić w niej swoje nasienie. Wtedy – teraz wstyd mi to przyznać, że dopiero – dowiedziałem się, że kobieta może doznawać wiele orgazmów jeden po drugim. Spodobało mi się to. Jednak każdy kolejny wydawał się mocniejszy i przestraszyłem się, że moja partnerka obudzi się i położy kres naszej sennej relacji, która na tym etapie wydawała mi się już niezastąpiona.
Wracając do pokoju uzmysłowiłem sobie jeszcze jedną rzecz. Nasza relacja trwała już zbyt długo, żebym nie natknął się pewnej nocy na „te dni” u kobiety. Ich brak oznaczał przecież ciążę, a jeżeli tak, to być może to był cel wizyty u męża. Jeżeli podejrzewała, że jest w ciąży, to musiała przecież mieć jakieś pokrycie w stosunkach z własnym mężem. Uśmiechnąłem się do siebie samego. Poczucie zazdrości wraz z tym tłumaczeniem ustąpiło. Dlaczego więc, skoro miała dowód moich nocnych odwiedzin, nie chciała mi uwierzyć, że jednak miały one miejsce?
Mijały kolejne tygodnie, a moja partnerka nie zdradzała, że ma świadomość naszych nocnych igraszek. Wypatrywałem na jej sukience zaokrąglonego brzuszka, ale było wtedy jeszcze stanowczo za wcześnie na oznaki ciąży. Kontynuowałem jednak moje nocne wizyty. Jej ciało poddawało się chętnie moim poszukiwaniom, a ja dzięki temu mogłem zgłębiać wiedzę dotyczącą kobiecego ciała bez oporów. Brak jej aktywności zastępowały inne relacje z kobietami, które – nie ukrywam – pojawiały się ze względu na bogate życie artystyczno-towarzyskie, które było w tym czasie moim udziałem. Zawsze jednak zachowywałem spory zapas sił dla mojej towarzyszki. Przyznam z rumieńcem, że podobała mi się również wizja spłodzenia w ten sposób potomka, który niby kukulcze piskle, wychowywany byłby w spokojnej statecznej rodzinie, z zabezpieczonym kapitałem. Moje starania były tym radośniejsze im dłuższy czas mijał u mojej kochanki bez menstruacji. Gdy fakt jej braku ośmieliłem się wspomnieć w jednej z naszych udawanych licytacji po śniadaniu, zamarła na chwilę. Potem powiedziała, poważnym tonem, że skoro taki jestem pewny siebie, to żebym spróbował zrobić to w sposób, którego nasz kościół zabrania. Zdziwiłem się w pierwszym momencie, ale potem uświadomiłem sobie, że chodzi jej jedynie o seks, który my teraz nazywamy francuskim, który zresztą już w tych czasach nie był niczym niezwykłym, jednak trzeba pamiętać, że moja senna partnerka pochodziła z katolickiego mieszczaństwa, w którym seks służył jedynie do płodzenia potomstwa. To, że taka propozycja przeszła jej przez usta, świadczyło o wielu kosmatych myślach tej wzorowej pani domu. Przyjąłem zakład, co ona przyjęła z oburzeniem, ale również pewną skrywaną nadzieją, ukrytą w rozpłomienionych policzkach. Przynajmniej tak mi się wydawało.
Tej nocy, chyba trochę z obawy przed wyznaczonym zadaniem, pieściłem ją dość długo w ramach gry wstępnej. Będąc w niej myślałem tylko o tym jak wykonać zadanie. Pomyślałem, że zostawię je na następną noc. Tak było bezpieczniej. Następna noc była ostatnia, więc jeżeli miałem zostać przyłapany, to lepiej, żeby stało się to jak najpóźniej. Ta myśl spowodowała u mnie falę rozkoszy, co zaowocowało silnym orgazmem, w którym sam jęknąłem głośniej, niż zwykle sobie na to pozwalałem. Ona poruszyła się lekko i mlasnęła kilka razy przez sen, rozchylając usta. Pomyślałem, że taka okazja jeszcze mi się nie zdarzyła, i choć przed chwilą miałem wytrysk i mój penis musiał chwilę odczekać, aby nabrać sił, postanowiłem, że chociaż przymierzę się do zadania, które wykonam następnego dnia.
Wodziłem czubkiem penisa wokół jej na wpół otwartych warg. Potem wsunąłem go ze strachem, czy nie przymknie teraz ust. Ta wizja naprawdę mnie przeraziła. Ciekawe, czy zdawała sobie sprawę z jakim ryzykiem dla mnie wiązało się wyznaczone przez nią zadanie. Dotknąłem jej języka, a moje przyrodzenie zaczęło niespodziewanie nabrzmiewać. Nagle poczułem, że ona dotyka go powoli językiem, co spowodowało u mnie falę rozkoszy. Sięgnęła swoimi dłońmi do moich jąder. Fala rozkoszy zamroczyła mnie. Nie myślałem już przytomnie. Ona bawiła się moimi klejnotami jednocześnie zasysając penisa jakby to była jedyna rzecz, którą w życiu robiła. Miałem do czynienia z profesjonalistkami, ale żadna nie robiła tego w ten sposób. Doszedłem bardzo szybko, jednak ona ssała dalej. Chyba nawet nie zauważyła, że połknęła całą spermę, którą mój penis wyrzucił z siebie. Zagryzłem rękę, bo czułem, że tym razem krzyk mógłby być tak duży, że obudziłby sąsiadów. Udało mi się go zdusić, chociaż dłoń piekła mnie jeszcze przez kilka dni. Odsunąłem się od niej, a ta zasnęła jakby nigdy nic.
Czy to możliwe, że robiła to wszystko przez sen? A może tylko się ze mną bawiła? Może ta jej gra trwa od pierwszej nocy, a ja jestem po prostu biednym wykorzystanym mężczyzną? Czy może jej poświęcenie dla tych schadzek wynikało tylko z chęci posiadania dziecka, a wstyd związany ze zdradą podsunął jej taki szarlatański sposób podejścia mnie?
Przy śniadaniu oczywiście nie dała nic po sobie poznać, a ja nie wiedzieć czemu poczułem się porzucony. Schadzki, które napawały mnie dumą, teraz wydawały się tylko cieniem, oszustwem. Przez wiele następnych tygodni brakowało mi jej ciała i nocnych wyzwań. Niecały rok później dostałem od tego małżeństwa paczuszkę, w której była świeżo wydana książka. Mąż chwalił się w liściku, że oprócz dzieła, udało mu się spłodzić zdrowego chłopaka, który narodził się w pół roku po ich powrocie z Maroko. Cała rodzina jest szczęśliwa i miło wspomina te długie wakacje. Podali adres zwrotny, ale przepełniony resentymentem nigdy im nie podziękowałem za przesyłkę. Zresztą historia ta ma zabawną kontynuację, którą może jeszcze kiedyś pani opowiem. Teraz już nie chcę więcej przynudzać. W każdym razie po tej przygodzie została mi pewna specyficzna fiksacja seksualna. Uwielbiam śpiące kobiety. Podnieca mnie ich nieświadome ciało, które tak podatne jest na bodźce z zewnątrz, a jednocześnie reaguje zupełnie inaczej niż w stanie czuwania. Oczywiście ostatnią rzeczą, jaką chciałbym robić jest stosunek bez przyzwolenia partnerki, chociażby jej ciało o to prosiło. Tą przydługą opowieścią chciałem pani jedynie wytłumaczyć, dlaczego pozwoliłem sobie na taką fizyczną bliskość z pani ciałem w czasie krótkiej drzemki. Mam nadzieję, że nie ma pani mi za złe mojej inicjatywy.

Dopiero teraz wróciłam myślami do sauny, w której się znajdowałam. Nadal leżałam nago przed tym starszym mężczyzną. On od czas do czasu muskał moją waginę, ale jedynie tak jak głaszcze się kota. Zupełnie bez celu, tak tylko, żeby wprowadzić trochę cielesnej przyjemności do pozostającego jedynie w słowach opowiadania.
Podziękowałam mu za opowieść i zapewniłam, że jego gest, choć dość zaskakujący, w gruncie rzeczy odczytałam jako przyjemny i nie mam mu go za złe. Podziękował i pocałował mnie czule w czoło. Patrząc na jego wysportowaną sylwetkę, gdy odchodził tknęła mnie niepokojąca myśl, czy aby tą kurtuazyjną akceptacją jego gestu nie dałam mu, w jego mniemaniu, przyzwolenia na coś więcej. Z drugiej strony cóż może mi się stać? Przecież biorę pigułki antykoncepcyjne. Uśmiechnęłam się do siebie i ruszyłam w stronę jacuzzi, z którego, jak odkryłam już dzień wcześniej, jest najlepszy punkt obserwacyjny.

Przyglądanie się innym coraz bardziej mi się podobało. Niosło za sobą poczucie bezpieczeństwa i niewinności. Z drugiej strony miało w sobie również ten posmak robienia czegoś nie tak. Przekraczania jakiejś granicy. Wchodzenia w czyjąś intymność bez dawania niczego od siebie.


Szukasz początku? Jest tutaj.

Share this:

, , , , ,

Twoja opinia jest dla mnie ważna. Zostaw komentarz! :)

0 komentarze:

Prześlij komentarz

Obsługiwane przez usługę Blogger.